kolejny wpis po dwóch tygodnia nie-wpisywania
generalnie wpis poświęcony tradycyjnie pierdołom
poza wycieczką do warszawy, niewiele się dzieje
co do warszawy, jak zwykle miasto czaruje
ja oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że wielu warszawy nie znosi. miasto zawsze uchodziło dla nie-warszawiaków jako wielka dziura z masą wieśniaków. i owszem po części mają rację. w warszawie także stare baby rozpychają się w autobusach, młodzież także nie ma słuchawek i ze swoich ajfonów nadają burackie piosenki jeszcze bardziej burackich dresiarzy-raperów. należy też wspomnieć, że w warszawie ludzie nie wiedzą, że na schodach ruchomych stoi się po prawej stronie, schodzi zaś po lewej. także spodziewajcie się warszawiaków zajmujących całą szerokość takich schodów.
zwłaszcza w jakże modnych złotych tarasach, czyli takim wielkim centrum handlowym przypominającym właściwie nic. warszawa słynie z szybkości. to prawda, ludzie wszędzie się tu spieszą, nie wiadomo gdzie. wszyscy w garniakach i garsonkach zapieprzają po ulicach jak mrówki. po co? nie wiadomo. pewnie na lancz między bankowymi pierdołami. warszawa słynie także z kilku drapaczy chmur. fakt, ten nowy przypominający żagiel wygląda spoko. ten na jednej nodze stojący także niczego sobie. fajnie też wygląda mariot z iluminacjami w nocy, zwłaszcza w zimie. czasami po nim jakiś mikołaj zjedzie. czasami tylko kropki jakieś spadają. wygląda to fajnie. niefajnie za to wyglądają tramwaje. zasyfione, śmierdzące, stare zdezelowane graty. pomijam te nowe, długie jak penis murzyna, nowe odpicowane, pachnące, całe w naklejkach o zakazach i nakazach co można, a czego nie można robić w tramwajach tych. no i odpicowane bryki. pełno porszaków i ferrari. a i jaguary. co jakiś czas tylko graty w stylu opel czy peżot.
prawde powiedziawszy, podoba mi się to. wolę chyba zakłamanie tego miasta z całym wachlarzem syfu niż krakówek. w warszawie jest szybciej, ciekawiej, inspirująco. do tego anonimowość. w krakowie tego nie znajdziecie. w krakowie jest tak jak w pipidówkach typu wadowice, gdzie wszystko się zaczęło. otóż wszyscy wiedzą wszystko o wszystkich. w knajpie zawsze spotkasz znajomego. w tesco zawsze przez przypadek ktoś z kolegów. w tramwaju to samo. tu nie ma miejsca na anonimowość. tu nie uda ci się ukryć w milionie mieszkańców eks stolicy. a w warszawie? np rafalala i rozmowy w złotych. coś czego w krakowie nie znajdziesz.
chciałbym znaleźć prace w warszawie. myślę, że tylko w wawie mogę liczyć na rozsądne zarobki. i tylko w warszawie mogę się rozwijać zawodowo. w krakowie nie ma szans na ciekawy start. rozmów miałem kilka, zawsze było jakieś ale. mam jednak nadzieję, że niedługo wszystko się zmieni i będę mógł spokojnie 3 lata przebidować w warszawie. potem już tylko p.


do posłuchania molly nilsson - a song they won't be playing on the radio

hezotart 14.04.2012, 14:05
dziwna jest warszafka...to miasto chyba najbardziej zróżnicowane społecznie w Polsce..