26.09.2013 23.12 (1)

sto lat za ostatnim wpisem
no ale po kolei. po pierwsze, olka była w londku na tygodniowym urlopie, także wybawiliśmy się tak trochę. wiadomo, oxford street, hard rock cafe i troche guinnessa. ola jest miłośniczką czarnego piwa z irlandii, i jak twierdzi, nie ma nic lepszego niż zimny guinness prosto z beczki. może faktycznie ma racje? nie wiem, ja zostane przy swoim gejowskim ciderze.
poza pracą niewiele się dzieje. ciągle siedzę w tym miejscu, którego już powoli szczerze nienawidzę. kasa kiepska, atmosfera coraz gorsza. jasne, że wytrzymam, ale fajnie byłoby jednak już robić coś swojego. nie będę się rozpisywał zbytnio, bo i tak z setek milionów wiadomości na fejsie wnioskuję, że macie to w dupach.
trzymajcie się ciepło i do następnego!

do posłuchania tim minchin - so long
2017
2016
2015
2014
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006